Page images
PDF
EPUB
[merged small][merged small][merged small][merged small][ocr errors][graphic][subsumed][subsumed][ocr errors][merged small][merged small]

Osobne odbicie z Tomu XVIII. Rozpraw Wydziału filologicznego

Akademii Umiejętności w Krakowie.

w Krakowie, 1893.

Drukarnia Uniwersyteta Jagiellońskiego pod tnreadem A. M. Kosterkiewicxn.

Kroaf

V.18

main

KAROL HYNEK

HYNEK MACHA

I BAJRONIZM CZESKI.

Napisał

Maryan Zdziechowski,

Studyum niniejsze pozostaje w ścisłym związku z szeregiem studyów o Byronie i bajronizmie, których część ogłoszoną już została w Przeglądzie Polskim i w Bibliotece Warszawskiej. Zapewne niejedna znajdzie się tu luka, ale wyczerpujące obrobienie przedmiotu było trudne z powodu, że kwestya wpływu Byrona na literaturę czeska przez nikogo dotad opracowywaną nie była, lecz tylko zlekka poruszona w artykule p. Elizy Krasnoborskiej o najnowszej poezyi czeskiej (Časop. Česk. Muz. 1877) i w książce prof. Durdika o Byronie (II Wydanie 1891). Tylko życzliwa pomoc p. Edwarda Jelinka, oraz łaskawe a cenne wskazówki prof. Franciszka Bily'ego umożliwiły autorowi tę jego pracę - za co składa on im serdeczne podziękowanie.

Więcej od Rosyi, nieznanej jeszcze, i więcej od Polski, skromnie kroczącej sladami Europy zachodniej, zaważyły Czechy w wieku XV, XVI i XVII na szali dziejów myśli ludzkiej. Zaważyły potega idealizmu, który nie zawahał się przekroczyć ciasne granice ojczyzny i porwać się do zbudowania społeczności ludzkiej na zasadach miłości ewangelicznej.

Hus, Chelczycki i Komenski, oto trzy imiona, którym Czechy zawdzięczają znaczenie swoje w dziejach świata.

Namiętna żądza sprawiedliwości i prawdy pochłonęła dusze tych wielkich przewodników narodu: o tem, że dogmat grzechu pierworodnego stanowi podstawę wiary chrześciańskiej, że przeto dla natury ludz

9145

kiej, zepsutej i złej, konieczne jest wędzidło, ale łagodne, uwzględniające jej ułomność, nie zaś ostre, któreby ją tylko znarowić mogło, że wreszcie z tego powodu Kościół, majacy Niebo na ziemi wyobrażać, musi nieraz czynić ustępstwa na rzecz namiętności ziemi,

o tem wszystkiem pamiętać nie chcieli, nie chcieli zezwolić na żadne zawieszenie broni w walce pomiędzy dobrem a złem, na żadne rozejmy, pełni zaś bolu nad upadkiem ducha ewangelicznego na ziemi, stawali przeciwko Kościołowi, zamiast w Kościele pozostać i w nim nad jego poprawa pracować.

Już Hus wygłaszał tę, słuszną w gruncie rzeczy, ale niebezpieczną zasadę, że taki tylko papież i tacy biskupi zdolni są do rządu nad sumieniem ludzkiem, którzy życiem swojem naśladuja Chrystusa, i že wierni sa wolni od posłuszeństwa względem duchownych, pozostajacych w grzechu śıniertelnym. Wierność swej zasadzie przypłacił mistrz śmiercia meczeńska, a bezpośrednim jej wynikiem był długi szereg walk bratobójczych, których widownią stała się ziemia czeska i w których obie strony tępiły się z nieznajacem granic okrucieństwem. Wtedy to, do głębi wzburzony widokiem bezskutecznych rzezi, Piotr Chelczycki, najwznioslejszy z marzycieli, poczał tworzyć gminy, znane później pod nazwą braci Morawskich: bezwzględnie potępiono w tych gminach gwałt wszelki, choćby w imię świętych celów był popełniany, odwrócono się więc od niesnask ziemskich, a skupiono siły wszystkie na pracy koło duchowego podniesienia siebie i bliźnich. Najwspanialszy to pomnik idealizmu czeskiego. Rzecz prosta, że gminy, kierujace się zasadami takiemi, nie mogły znaleźć sobie miejsca na świecie; ale nie zmniejszało to ich zapału, nie tyle im bowiem chodziło o rozszerzenie się, idace

w parze z rozluźnieniem spójni zasad, ile o pogłębienie treści duchowej wśród szczupłego grona wyznawców ich wiary, a najwieksze ich światło, Jan Amos Komenski, który geniuszem filozoficznym i pedagogicznym zwrócił i dziś jeszcze zwraca ku sobie uwagę wszystkich umysłów myślacych, nie wstydził się wcale wyznać, że wie dobrze, iż on i wszyscy, co z nim ida, są przedmiotem wzgardy i pośmiewiska dla świata, ale co im do tego, skoro sumienie maja czyste i obraz Chrystusa noszą w sercu.

Ale ten duch gorący, idealistyczny i reformatorski, marzący o przekształceniu świata w jedne gminę ewangeliczną, a zapominajacy o najbliższych potrzebach, przyprawił Czechy o utratę bytu politycznego. Po bitwie pod Biała Góra (1620) stały się pastwą reakcyi katolickiej i spały snem ciężkim przez blizko dwa wieki.

Odrodziły się dziś dopiero Czechy, ale bliżsi będziemy prawdy, mówiąc, że narodziły się na nowo, tak mało wspólnego maja prady,

za wsze

[ocr errors]

wstrząsajace w chwili obecnej społeczeństwem czeskiem, z wielką spuscizna przeszłości.

Skutkiem faktu, iż wszystko, co ta przeszłość przekazała najświetniejszego do przechowania potomności, nosiło wybitne antykatolickie piętno, panuje do dziś dnia w Czechach wśród tych mianowicie, którzy mają siebie za najgorecej oddanych ojczyźnie, pożałowania godna niechęć przeciwko Kościołowi, nie chcaca uznać, że ten Kościół, który, walcząc we własnej obronie, zgniótł pędzące w objecia reformacyi Czechy, po zgnieceniu wrogiego sobie ruchu, dał sam, w osobie najlepszych przedstawicieli swoich, początek budzącym się na nowo daženiom narodowym. Tak, w XVII jeszcze wieku jezuita Bogusław Balbin pisał wymowna obrone jezyka czeskiego, która dopiero po stu leciech mogła ujrzeć światło dzienne. W wieku XVIII pijar Gelazy Dobner wydawał i opatrywał komentarzem kronike Hajka i tworzył szkołę badaczy dziejów ojezystych, z której wyłoniło się w 1781 r. Królewskie Towarzystwo Nauk. Uczniami i następcami Dobnera byli Voigt, Karol Ungar, W. M. Durich, Franciszek Prochaska – wszystko zakonnicy, Pelelt, autor historyi czeskiej, jedyny świecki w tym zastępie, -- wreszcie najznakomitszy ze wszystkich, znowu kapłan katolicki, Józef Dobrowski, który pomnikowem dziełem o jezyku starosłowiańskim kładł w roku 1822 podwaliny filologii słowiańskiej.

Równocześnie Jan Kollar wlał swoja Córa Sławy (1824) nowe życie w poezyę czeska. Ale siły czeskie wyczerpały się w długowiekowej walce ze światem katolickim i niemieckim, nie było też w nowym ruchu dawnego pierwiastku bohaterskiego; na czele kroczyli cisi i skromni pracownicy, skrzętni badacze przeszłości, i sam Kollar, podług dowcipnego wyrażenia jednego z krytyków, był w poezyi tylko archeologiem, a natomiast w archeologii poeta. Nie smieli ci ludzie, przytłoczeni ciężarem nieszczęść narodowych, marzyć o samoistnem życiu w przyszłości, - więc, jeżeli zginać, jako naród, to pozostać przynajmniej Słowianami i jako cząstka w ogromie słowiańskim wziać udział w zemście nad Niemcami za doznawana dziš krzywdę i ucisk. Ten smetny panslawizm stał się żródłem natchnienia dla Kollara i tylu innych, którzy poszli za nim.

Ale czemże panslawizm, jeśli nie dzieckiem niemocy, jak się wyraził Wojciech Cybulski '), wylęgłem wsród plemion, które oddawna utraciły swój byt polityczny, a nie śmiały dziś zamarzyć o jego odzyskaniu, nie śmiały w poezyi uwiecznić teraźniejszości, nie posiadały tyle

) Odczyty o poezyi polskiej w w. XIX, Poznań i Drezno 1870.

« PreviousContinue »